piątek, 19 września 2008

#149 Nie tak musialo byc

12.40 w nocy, juz po zabawie w jedynce, cos zjedlismy, zapalilem sobie a teraz leze w lozku i pisze. Kolega, w gruncie rzeczy najlepszy, mowil bym nie pisal bo podpity czlowiek bredzi. No coz chyba  bledow nie robie, a do podpica mi wiele wiele brakuje.
Heh
Pare dni nic nie pisalem, gdzy mysli mnie zjadaly. W sumie to nie prawda, ze nic nie pisze. Zaczolem jakis czas pisac innego bloga. O tym co na prwde lezy mi na duszy. O tym co chce zapamietac, lub zostawic po sobie.
We wtorek i wczoraj przejechalem troche na rowerze, notatki na moim bikestats. Zeby sie troche wyzyc. Zmeczyc i zasnac.
Mysli jednak sie wija i wybuchaja. Walcze by nie dac za wygrana zlu.
Nie chce zostawic kogos. Nie moge. Kazdy by tak zrobil a ja wiem, ze nie mozna.
W srode bylem w kociele na trojcowie. Kazanie bylo na temat milosci. Ze czymze jest zycie czlowieka, chocby byc najbnogatszym, najmadrzejszym, miec wiele osob wokol siebie jezeli w tym zyciu nie ma milosci. Milosci dodam naszej dla innch. nie innych dla nas.
Tak sie patrze na swoja przeslosc. Na ostatnie 3,5 roku. Gdyz te okres od  25 kwietnia 2005 roku jest wazniejszy niz cale moje zycie.
Tak patrzac przezpryzmat swoj, innych ludzi, przez pryzmat Boga itd...
  Jezus, ktory mial ludzkie odczucia, ludzkie slabosci byl zbesztany sponiewierany, opluty, upokorzony. Zadano mu bol ukrzyzowania i biczowania. Tlukli go sznurami z kolcami, ktore wyrywaly skore, wbijaly sie w cialo. Krew sie lala. Bolalo. Szczypalo. Na zywca wbito mu w szczypiace od ran cialo gwozdzie w rece. Powieszono na krzyzu tak, ze cialo sie rwalo a Boga sie nie zaparl. A my durne ludzie zapieramy sie Boga i drugiego czlowieka za jednego dolara. Za jedno glupie slowo. Za jedno glupie zachowanie.  Myslimy uwazamy sie za takich madrych albo takich slabym i mamy tysiac jeden usprawiedliwien wobec siebie samych. Mamy tysiac jeden usparwiedliwien i wylumaczen dlaczego jesyesmy zwyklymi MEDAMI zadufanymi w sobie. Wszystko jest dla nas wygodne i wylumaczeniem by nie miec na nic dobrego czasu, checi i mozliwosci.
   Musze bic sie w sobie by w zlo nie uwierzyc.
  Ktos mnie zmienil i ciesze sie.

  Jedna osoba na mnie w zyciu tak na prawde reke podniosla. Nie licze ojca i brata bo ojciec to ojciec a z bratem sie kazdy tlucze.

  Jedna osoba. 2 lata temu. Nie uwierzylem, ze ktos jest zly. Szukalem wytlumaczenia. Szukalem zrozumienia dlaczego sie tak stalo, gdyz nie cche uwierzyc, ze ktos jest ...

  Jezeli czlowiek wierzy i mowi o kims KTOS JEST ZLY, KTOS NIE WART MNIE, NIE WARTO SIE Z KIMS ZADAWAC, NIE WARYO DLA KOGOS BYC DOBRYM, POMGACAC - to juz oznacza, ze siegnelismy dna.

  Zabrzmi to glupio. Zaczolem pisac ostatnio o czyms osobistym.
  Tak sie stalo, ze poznalem Boga niedawno.
  NIe wiem jak wyglada niebo lecz pokazano mi jak wyglada pieklo. I wiem, ze nikt nie chcialby sie tam znalesc. 

  To nie Bog ma kupic, zdobyc nas lecz my mamy sobie zjednac Boga.  Zawsze mamy wybor, dac sie zlasic i podpuscic zlu.  Zawsze mamy mozliwosc by postapic zle i sobie tlumaczyc ze tak musialo byc.

_____________________________________________________________________________________

pod postem znajduja sie gwiazki oceny, im wiecej gwiazdek wskazesz tym wyzsza ocena ( klikniesz pierwsza gwiazdke ocena najnizsza, kliniesz ostatnia, zaznaczajac wszytkie ocena najwyzsza ) dzieki za glosy :)
Prześlij komentarz