wtorek, 2 września 2008

#133 O dupie marynie i cos jeszcze, po weekendzie dlugim

Wpierw troche technicznie pozniej troche psychicznie.

Nawiazujac do wczorajszego posta nt.  Sony Ericsson, jutro tj 3 wrzesnia TMobile wprowadza go do sprzedazy. Informacje wydusilem od pewnej pani z TMobile.   Cena z przedluzeniem kontraktu na 2 lata bedzie $79, z przedluzeniem o rok $129, cena bez przedluzenia ma byc okolo $170. Tego mi nie podano bo sama nie byla pewna.  Tak, ze chetni jutro prosze od rana w kolejce stac pod salonami TMobile.  Dla chetnych na co nie co taniej, podpowiem, ze w salonie firmowym kolo Harlem Irving Plaza na Irving Park Rd oraz Forest Preserve, daja zawsze najwieksza znizke nawet jezeli kontrakt mamy niecaly rok dopiero lub troche ponad rok.

 Dzisiaj takze pojawila sie nowa przegladarka internetowa, rozpisywac sie nie bede, bo kazdy zainteresowany moze to przeczytac bezposrednio na ich stronie.  Dostepna jest takze polska wersja jezykowa. Wystarczy w gornym prawym roku zmienic jezyk na - polski.    Mowa mianowicie  o  GOOGLE CHROME. Kolejny produkt gooli. Przyznam sie, ze dziala niezle, funkcje ma fajne i niespotykane dotychczas. Co mnie najbardziej sie podoba to ze zajmuje malo miejsca na ekranie, przez co strony sa wieksze. Nie tak jak w Internet Explorerze pasek u dolu i u gory sa nadmiernie wielkie, zajmujac spora czesc ekranu. 

Link:  http://www.google.com/chrome    Majac bloga na platformie z googli, na blogerze wypadalo by mi wspomniec o nowosciach moich dobroczyncow.
Dziala szybciej od IE, stronki laduja sie jakos tako lepiej.  Wyglada ciekawie. Coz w sumie nowosc. Ale fakt, ze funkcje ma takie bardzien ciekawe i bardziej osobiste.
A tak wogule to wszytko ostatnio jest jakies dziwnie dziwne wokol mnie. Troche sie odciolem od swiata. I chyba mi z tym dobrze. Dobrze bo bezpieczniej. Nie musze sie tlumaczyc z niektorych rzeczy i odpowiadac na trudne pytania. Odpowiedzi, ktore znajacy mnie powinni sami znac. Tym bardziej iz wyznaje zasade, ze zadaje sie wylacznie z madrzejszymi od siebie. Zapewne dlatego z niektorymi juz sie nie zadaje.
Dopiero teraz zauwazam jak ostatnie lata poswiecalem wszytko nie dla tych, dla ktorych pownieniem.  W sumie jestem dumny z siebie za rzeczy, ktore zrobilem. Zal mam o to sam do siebie, ze zapomnialem o niektorych, o ktorych powinienem nie zapominac. Najwiekszy mam o to, ze wogule nie dbalem o sobie. Wyciagalem z dolka, z problemow innych. Zarywalem noce i biegalem jak czerwony krzyz albo jakas inna organizacja charytatywna. A pozniej nie dosc, ze obrywalem to jeszcze okazywalo sie ze sam za przeproszeniem grzezne w gownie, z ktorego wyciagalem innych.
Wiem, ze warto bylo. Nie tylko dla czystego wlasnego sumienia. Dla pamieci. Dla udowodnienia czegos wylacznie SOBIE. Bo nie trabie o tym co jak i gdzie. Nie wypominam tego.
Ciesze sie, ze wiele zrozumialem.  Zaluje, ze calkowicie zaniedbalem siebie. Choc w sumie jest dziwne to, ze czasami stoje w sytuacji jakiegos problemu, ktory moze w 5 minut pstryknieciem na palcach rozwiazac. Jednoczesnie pozwalajac by ten problem urusl.   Moze dlatego, ze nauczylem sie ze z duzego tez wyjde. A moze dlatego, ze zatracilem jakis gen dbania wlasnie o siebie i mi wszytko obojetne co dotyczny mnie.  Ostatnimi czasy juz mniej.  W zeszlym tygodniu postanowilem sumiennie cwiczyc i trwam w tym.  Na rowerze jezdze sporo.  Do tego charuje od rana do wieczora w pracy. Mam czas potworzyc cos na necie. Mam czas i checi wsiasc w kolejke pojechac do downtown z aparatem i cos popstrykac.
No fakt, ze plany co do zdjec mialem dalekosiezne tego weekendu. W downtown bylem dwa razy i efekt mizerny. Bo nie pojechalem sam a niestety nie kazdy jest takim piechurem jak ja i nogi szybciej ich bolaly. Poza tym, w pewnych momentach zaczynalem brac strone  tych, z ktorymi bylem ( sorry jak sie obrazicie nie mam takiego zamiaru ).  Ale fakt, ze o ile ta sobote nie bedzie padac i bedzie bezchmurne niebo to pojade sam i zrobie te fotki Chicago noca i panoramy z 96 pietra jakie mam zamiar.
Sa ludzie, za ktorymi tesknie.  Tak to chcialem teraz napisac.
Ciekawe jest, ze czasami nie czujemy tego CZEGOS wobec tych znajomych, ktorzy sa wobec nas wporzadku zawsze i w kazdej sytuacji a bardzie nam zalezy na tych, ktorzy sa nie wporzadku, zawodza.  Moze ja sie nauczylem tak poprzez swoje doswiadczenia. Ze pewne wydawalo by sie egoistyczne i kretynskie zachowania ludzi wynikaja z ich stresow, problemow, cierpienia, braku poczucia milosci, wartosci, bezpieczenstwa.  Niestety emigracja chicagowska zmusza do czasami zwierzecych instynktow walki o przetrwanie.  Ale trzeba walczyc o bycie czlowiekiem a nie o przezycie nad innymi ludzmi.
Dlatego  tez musialem i chcialem w koncu zerwac pewne kontakty. Przynajmniej na jakis czas. Bo popelnilem blad uczac coponiektorych ze zawsze bede cokolwiek by sie nie dzialo i jakkolwiek by mnie nie traktowac.
KOCHAJ BLIZNIEGO SWEGO BARDZIEJ NIZ SIEBIE SAMEGO.  MILCZ ALE BADZ I ZAWSZE POZWALAJ WRACAC. NAJLEPIEJ SAM ZAWSZE PODAWAJ REKE TYM KTORZY CIE BIJA BEZ LIMITU.
 Chyba jednak powinienem w tym trwac a nie w odsuwaniu. Czas pokaze, wszyscy chyba musimy sie zastanowic nad soba. I kazdy chciec cos zmienic. Z jednej strony chce sie od niektorych odciac a z drugiej strony chyba bardziej mi zalezy, by zwrucic uwage na to, by sami doszli do wnioskow ze z lekka przeginaja.
Brakuje mi kogos....
_____________________________________________________________________________________

pod postem znajduja sie gwiazki oceny, im wiecej gwiazdek wskazesz tym wyzsza ocena ( klikniesz pierwsza gwiazdke ocena najnizsza, kliniesz ostatnia, zaznaczajac wszytkie ocena najwyzsza ) dzieki za glosy :)
Prześlij komentarz