wtorek, 2 listopada 2010

#411 Amerykański sen - część 3 - w odpowiedzi na komentarz


Dawno temu, bardzo dawno, gdyż było to 26 sierpnia w poście #401 World of Coca Cola Atlanta otrzymałem komentarz, do którego obiecałem się odnieśc. Mineło prawie trzy miesiace. Hmm zatem skoro obiecałem więc . . .









Komentarz brzmi tak:


Marcin pisze:

Ja na początek powiem tyle.... zdjęcia bardzo fajne tylko twój kodak wogóle nie trzyma balansu bieli i obiektyw jak dla mnie ma jeszcze gorszy niż ten co miałeś z980. Może mniej winietuje ten nowy ale to już szczegół. Nie zgodził bym się z tym co napisałeś na początku że wszystko co zrobią amerykanie jest takie ah i oh. Włąśnie że nie bo np słynne Mac'i są robione w malezji, chinach i na reszczie wschodnich państw a bebechy to zwykły intel niczym się nieróżniący od Della czy nawet MSI. Opakowanie jest tylko ładne i ma schludny desing. Następna rzecz że jedyny porządny komputer to był w Nasa w latach 70 i tyle. Inna rzecz to samochody. Dobre samochody były wytwarzane w Detroit i także w latach 60' i 70'. Teraźniejsze "amerykańce" są zwykłym plastikowym szmelcem który zaczyna skrzypieć po 40 tys mil i spalać paliwa w coraz to większych ilościach. Taaak taaak nawet Escalade!

Do muzeów nie mogę się doczepić bo nie wiem jakie są ale zdecydowanie polecam Paryż..... więcej sztuki, kultury i co najbardziej istotne historii, której Ameryka niestety zazdrości staremu kontynentowi bo po prostu jej nie posiada. 16 wiek... hehehe co to za historia.

Amerykanie cierpią na brak historii. Niestety!
Muszę powiedzieć że lubię twoje fotografie, na bieżąco je oglądam i podziwiam ale czasem jak coś napiszesz to.... Chłopie wracaj do Polski na mielonego, pochodzić po polskich polach, popatrzeć na piękne dziewczyny...

Pozdrawiam

Marcin
26 sierpnia 2010 07:38


- no tak, że mój Kodak wykrzywia rzeczywistość to ja wiem i już dawno na to zwrucilem uwagę. Ten aparat mam z paru powodów. Pierwszy nie chciało mi się do nauki wydawać wiecej aniżeli wydałem. Drugi powód mam bardzo duży sentyment do marki Kodak. A powód trzeci, że nie oczekujmy od aparatu za $300 możliwości jakie ma sprzęt za tysiące. Ja znam błedy tego aparatu chyba lepiej niż ktokolwiek inny. Ale też nie oczekiwałem od niego tego co bym miał wydając więcej. Powiem tak jako ciekawostke tyle, iż z wiosna zamierzam kupić Nikona. Jakiego jeszcze do końca nie wiem, ale to jedyna marka jaka została na polu boju moich marzeń.

- wiesz, jasne i zgadzam się w 100% że nie wszystko co amerykańskie jest och i ach. Jednakże nawiazując do tego maca, że robiony po biednych krajach. Hehe ja bardzo nie lubie tej marki. I zgadzam się w 100%, że głownie chodzi o design jak wygladaja a nie co potrafia. Zresztą sam mam paru znajomych, którzy kupili ich produkty wyłacznie ze wzgledu na wyglad. Trzy osoby jakie znam maja iPhona i żadna z nich nie ma ani jednej zgranej aplikacji. Mam znajomego, który kupił maca za prawie $3000 i opowiadał mi jakie on to ma możliwości i dysk. Sęk w tym, że ten ów kolega nie wiem, czy za ostatni rok zrobil wiecej niż 5 zdjęć i to w dodatku telefonem. A komputer wykorzystuje w 99% do czata, nasza-klasa i facebook. On by w zupelności miał dysk 10GB i by go nie zapełnił a co dopiero 500GB :)
Ale wracając do tematu.
Tak apple to szmelc ale trzeba przyznać, że z doskonałym marketingiem i się sprzedaje wyśmienicie. I niestety, chyba za wyjatkiem Samsunga, żadna inna marka  nie osiagneła tego co marki amerykańskie. Nie ważne czy dobre czy złe ale się sprzedaje. I ciężko znaleść marki jakiś produktów z innych krajów które by cokolwiek osiagneły na skale światowa. Amerykanie w komputerach, technologii czy internecie wiodą prym i nie da się im tego zarzucić.

-  Dobre samochoy były wytwarzane w Detroit i także w latach 60' i 70'. Teraźniejsze "amerykańce" są zwykłym plastikowym szmelcem który zaczyna skrzypieć po 40 tys mil i spalać paliwa w coraz to większych ilościachd
Z tym to sie w 95% nie zgadzam. Po pierwsze, na amerykańskie auta masz zazwyczaj 10 lat / 100000 mil gwarancji. Większośc japońskich np ma 3 / 36000.
A dam Ci może trzy przykłady na własnej skórze.
Pierwszy mój samochód jaki miałem Dodge Neon przjechał 137.000 mil. Miał jeden problem przy 130 tysiącach wysiadła pompa wodna. Koszt naprawy $250. Auto jeździło by nadal, gdyby mi go nie rozbito. Zero problemów z nim było. I znajomi chętnie by poświadczyli, że olej zmieniałem jak popadnie a u mechanika był jak zmieniałem opony tylko.
Drugi samochód jaki miałem to był Chrysler Concorde Limited. Przeżył 145.000 jak sie go pozbyłem. Rozsypała się w nim skrzynia. I w 100% jestem pewien, że wynikiem popsucia się skrzyni było to, że kupiłem go używany a miał trzy wypadki wcześniej o czym nie wiedziałem kupując go. Auto jako auto było rewelacyjne.
Trzeci mój samochód to także był Dodge Neon. Nazywałem go "cudowny samochód bo to cud, że jeździ". Kupiłem go 9 letniego do pracy. Pozbyłem się go we wrześniu tego roku. Auto miało na liczniku 200000 mil, 11 lat i nadal jeździło.  Bez żadnych wiekszych napraw. Praktycznie bez żadnych napraw. Skrzynia i silnik były bez zarzutu. Jedyne naprawy jakie zaliczało to zmiana świec, olej. Co też w sumie nie naprawa tylko serwis.
Czwarty mój samochód teraz także jest amerykański.

Żadna z osób jakie znam, które maja amerykańskie auta nie ma z nimi zadnych problemów. Za to prawie każda osoba jaką znam, która ma europejskie badź japońskie ciągle ma problemy.

O dodam tak jeszcze.
Kolega ma Chevy Lumina ponad 200000 przejechane i śmiga dalej.
Moja ciotka ma Chevy  Cavalier 12 letni, wymieniała w nim korek z baku.
Mój ojciec ma trzy amerykańskie. Z czego pick up ma ponad 240.000 przejechane, jest rozklekotany od przeładowywania a nadal jeździ.

Sorry ale w takich klasach jak SUV, RV, PickUp, Truck, MidS na prawde nie ma co porównywać nawet. Amerykanie maja najlepsze auta w tych klasach.
Że zjadają dużo paliwa ? ZJadały. Już nie. Ale pamiętaj, że nas na te duże silniki raz, że było stać. Paliwo jeszcze pare lat temu bylo $1,5 za galon czyli za 3,78 litra. Dwa, że amerykańskie auta śmigały te odległości tutaj a każde inne się sypały. Własnie o tym napisze odnośnie South Dakota / Wyoming wkrótce.

Podsumowując motoryzacje. Ja i nie tylko ja uważamy, że na amerykańskim rynku jakościowo niestety amerykańcom ustępuja wszyscy. Osławiona kiczem np toyota  wogule się już sypie. W radio leci nawet taka reklama " naprawiliśmy już usterki w paru modelach toyoty i zapraszamy do naszego salonu po wielkie obniżki "
Inna sprawa, to komu sie jaki styl samochodu podoba. Mnie sie w 3/4 podobają amerykańskie. Zawsze mi sie podobały. Innym sie podobaja japońskie innym francuskie, włoskie etc...
Przynaję się od razu, że ja się motoryzacja interesuje na tyle na ile ona mnie otacza. Nie mam zielonego pojecia jak wyglądają obecnie produkowane Fiaty, Peugeot, Seat itd...

Sorry ale z tym stwierdzeniem  " Dobre samochoy były wytwarzane w Detroit i także w latach 60' i 70'. Teraźniejsze "amerykańce" są zwykłym plastikowym szmelcem który zaczyna skrzypieć po 40 tys mil i spalać paliwa w coraz to większych ilościachd " sie nie zgadzam
        
-   " Do muzeów nie mogę się doczepić bo nie wiem jakie są ale zdecydowanie polecam Paryż..... więcej sztuki, kultury i co najbardziej istotne historii, której Ameryka niestety zazdrości staremu kontynentowi bo po prostu jej nie posiada. 16 wiek... hehehe co to za historia. " 
Hmm, wiesz co ja nie zauważyłem aby ktoś tu narzekał na brak historii. Myśle, że pomimo iż nie siega ona w tysiące lat wstecz to to co maja umieją dobrze wyeksponować. Jak ja wyjeżdzam z Chicago gdzieś na "wiochy" to mnie tam wszystko ciekawi, interesuje. Bo tego nie mam tutaj. Jak ktoś przyjeżdza do Chicago to robi na nim wrażenie miasto z budynkami po 100 pięter. Gigantyczna aglomeracja. Zabytki ?
Ja myśle, że równie duże wrażenie zrobi na kimś rzymskie koloseum czy Watykan jak Chicago jak sie go ne widziało.
Z tego co słyszałem i widziałem to w prawie 40 milionowej Polsce jedyne muzeum, które jest na poziomie zainteresowania to Muzeum Powstania Warszawskiego. Łazienki się sypią. A krakowski rynek wyglada tragicznie powyklejany reklamami. I co z tej historii np naszej polskiej czy walorów turystycznych jak nikt tego potencjału nie wykorzystuje ? Ani państwo jako instytuja ani biznes prywatny ?
A zdajesz sobie srpawe co by było gdyby jakieś takie zabytkowe miasteczko polskie popadło w ręce jankesów? Żyła złota.

Niesety NIESTETY ale my polacy nie mamy we krwi pewnych cech, których zazdroszcze ludzią tutaj. Ale o tym, jak nasi rodacy robia biznes w ameryce to napiszę za tydzień.

PS. mam nadziję, że ta odpowiedz będzie odneisiona jako zaczątek do dalszej polemiki a nie odnieśiona jako, że racja leży wyłacznie po mojej stronie. Ale szkoda, że niestety w polsce panuje taki mit wypaczonej ameryki...

Dodam tylko, że nie wszystko co amerykańskie uważam za super. Telefony kiedyś używałem Nokii teraz Samsunga od 5 lat a wszem i wobec wiadomo, że fanemjestem duńskiego lego a wode butelkowa piję wyłacznie francuską Evian :)

- poprzednie odcinki Amerykański sen można przeczytać klikając etykiete AMERICAN pod postem
Prześlij komentarz