piątek, 26 czerwca 2009

#274 5000 km rajskiej podrozy, czesc 1sza

Tytulem wstepu.
Bylo to 5000 km podrozy w 4 dni z Chicago do Miami, pozniej Key West, spowrotem Miami i powrot do Chicago.  Cala podroz samochodem zajela 22 godziny do Miami.  3.5 godziny na Key West. 7 godzin powrot do Miami. oraz 22.15 minut powrot do Chicago.

Jechalem ze znajomym odebrac jego corke oraz ziecia. Moje mozliwosci zwiedzania  byly ograniczone.
Czesc zdjec byla niemozliwa do zrobienia ze wzgledu na jazde w nocy. Czesc zdjec jest  zrobiona przez pasazerow gdy ja kierowalem. Z racji czego czesc nie wyszla :(

Widzialem wiele rzeczy, ktore tak mnie zachwycilo, ze zapominalem, ze mam aparat w reku. A oczy mnie swiecily ze szczescia.

Widok pierwszej palmy do teraz mnie wzrusza.

W sumie za 3 dni kierowalem autem 37 godzin, spalem 11 godzin. Jestem zachwycony Atlanta, Floryda, Miami, Key west.

Niektore ze zdjec ( beda podpisane ) bedzie z internetu by oddac nastroj.

W niedlugim czasie. Mam nadzieje, ze w przeciagu 3 miesiecy wybieram sie tam ponownie typowo w celach turystycznych, na okolo 2 tygodnie. Tak, ze jeszcze tego lata bedzie i wiele wiecej ciekawych zdjec. Bedzie rafa koralowa, beda aligatory na bagnach, bedzie Kennedy Space Center... i wiele wiecej.

Dzis czesc pierwsza tej rajskiej podrozy. Bo byla rajska !  Czego zdjecia nie oddaja postaram sie oddac tekstem, to co na florydzie bylo. Raj zaczal sie od Atlanty.

A jako, ze ja mam wybitny dar do narzekania, moge powiedziec tylko, ze tym wyjazdem jestem zachwycony. I chyba tekst to odda.

Wyjechalismy o 12tej z Chicago.  Wynajetym minivanem Toyota Sienia. Mial na liczniku 8000 mil. Mial :)

12.17 Dojezdzamy do bramek na Chicago Skyway.

6.20.2009 12:18 Chicago Skyway

U nas to najwiekszy most. Niedawno zreszt abylem tam robic zdjecia. Jest we wczesniejszym poscie.

12.26

6.20.2009 12:26 Chicago Skyway

13.34 jedziemy przez Indiane. Pola, laki, lasy. Znakomita pogoda, sliczne niebo, puste autostrady cala droge nam wszedzie towarzyszyly. Mialem farta. Tzreba przyznac, ze Bog mi dal latwa droge, bo doba w aucie minela szybciej niz niejeden 2, 3 godzinny wyjazd.

6.20.2009 13:34 I-65 Indiana

13.47 w Indianie widze pierwsze farmy wiatrakow.

6.20.2009 13:47 I-65 Indiana

15.05 dojezdzamy do Indianapolis w Indianie. Kurcze jakie te inne miasta w porownaniu z naszym Chicago maja urok. Wygladaja jak wioski w porownaniu z naszym downtown. Potrafia jednak przykuwac uwage, ciekawosc. Bo sa inne, niespotykane. Takie swojskie.
6.20.2009 15:05 Indianapolis, Indiana

15.07

6.20.2009 15:07 Indianapolis, Indiana


15.07
6.20.2009 15:07 Indianapolis, Indiana

Na co zwrucilem w pewnym momencie uwage, a co bedzie widac na pozostalych zdjeciach. Wszystkie miasta jadac na poludnie mijalismy z prawej strony. Ciekawe czy to zaplanowane czy przypadkowo tak jest, ze kazda autrostrada przebiega na wschodzie miast.

17.19 Louisville w Kentucky.  Jak ktos nie kojarzy to to Kentucky z barow Kentucky Fried Chicken.

wielkie mosty na Ohio River. To dopiero byly mosty nie to co nasz niby wielki Skyway bridge w Chicago.

6.20.2009 17:19 Louisville, Kentucky

17.19

6.20.2009 17:19 Louisville, Kentucky


17.20

6.20.2009 17:20 Louisville, Kentucky

17.20

6.20.2009 17:20 Louisville, Kentucky

17.26 Louisville. To bylo ciekawe. Myslalem, ze to zwykle lotnisko. Zaczolem sie zastanawiac tylko dlaczego sa tylko samoloty z UPS. Pozniej juz z ciekawosci sprawdzilem, ze to lotnisko tranzytowe. Zlatuja sie tam wszytki samoloty z przesylkami lotniczymi UPS, wymieniaja sie nimi i odlatuja do swoich macierzystych miast. Zawsze zastanawialem sie jak to jest rozwiazane, ze po calej ameryce przesylki lotnicze sa w nastepny dzien. Wiedzialem, ze przeciez z kazdego miasta do kazdego nie lataja samoloty. One sie po prostu zlatuja w jednym miejscu ( czy tez moze w paru w usa ) przywoza to co zabraly ze swojego miasta i zabieraja to co do swojego maja zabrac. Ciekawe.

6.20.2009 17:26 Louisville, Kentucky

17.44 zaczely sie piekne gory i widoku w Kentucky. Moze kogos ten widok nie zachwyci. Mnie zachwycal. Jestem przyzwyczajony te tego, ze u nas plasko, budynek na budynku. Zelbetonowa cywilizacja.
6.20.2009 17.44 Kentucky

17.53

6.20.2009 17.53 Kentucky

17.54
6.20.2009 17:54 Kentucky

17.57 Piekne niebo w Kentucky

6.20.2009 17:57 Kentucky

 18.16

6.20.2009 18:16 Kentucky
18.23 Farta mielismy z wszystkim. Nawet wszytkie korki i roboty drogowe byly w przeciwnym kierunku. Zwalnialem tylko, w ograniczeniach predkosci i gdy tankowalismy auto sie zatrzymywalem. Droga 2500 km szla jak po masle. Zero problemow.
6.20.2009 18:23 Kentucky
A stalo by sie stalo. takich zatorow bylo pare.
6.20.2009 18:23 Kentucky
19.40 Nashville w Tennessee
6.20.2009 19:40 Nashville, Tennessee
19.43 zaczyna nas zegnac dzien
6.20.2009 19:43 Nasville, Tennessee
19.54
6.20.2009 19:54 Tennessee
6.20.2009 19.54 Tennessee
21.40 piekne gory w Tennessee. Szkoda , ze nie bylo czasu by sie zatrzymac. Szkoda, ze w obu kirunkach mielismy je w nocy. Nastepny wyjazd zaplanuje tak by je widziec w dzien. by byl czas sie zatrzymac. Pierwszy raz widzialem tak gwiezdziste niebo. W drodze powrotnej zauwazylem, ze okolo 3 godziny jechalem w gore a 4 w dol. Niezle wzniesienie.  Jak wracalem dzien mnei wital wlasnei zjezdzajac z gory. Caly czas spowrotem ja kierowalem i sie zastanawialem jak dlugo jeszcze w dol bede jechac. Nawet gazu nie trzymalem caly czas. A jakie tam bly niesamowite wawozy, krete miedzy skalami drogi. Ach.
6.20.2009 21:40 Tennessee
Nadal jeszcze jako pasazer. Pierwsze 14 godzin podrozy jechal Roman. Pozniej juz do Miami, Key West i spowrotem do Chicago jechalem ja. Za wyjatkiem Miami kiedy zwiedzalismy to jezdzil Roman, bo ja chcialem juz zdjecia robic i podczas jazdy i chodzac po Miami.
Obudzilem sie przed Atlanta. To bylo niesamowite. Przyadkowo ROman zjechal w zla droge i troche pojezdzilismy po miescie. To miasto zapiera dech w piersiach. Nasze downtown chicagowskie jest gigantyczne ale w porownaniu z Atlanta jest brzydkie. My mamy dziesiatki drapaczy chmur. Ale to wszytko klocki jednakowe. Jednye efekty to anteny podswietlane na John Hancock i Sears. Atlanta ma cudownei wykonczone i oswietlone iglice.
( Zdjecie z netu )
23.41 zaspany zachwycony widokiem Atlanty, pstrykalem zdjecia nie zbyt sie do nich przykladajac. Dodatkowo w nocy z samochodu. Zzapominalem, ze mam aparat w reku tak tam pieknie.
6.20.2009 23.41 Atlanta, Georgia
krotki filmik z Atlanty, co prawda nagrany podczas powrotu.
Od 3ciej rano jechalem juz ja. Granice florydy przekraczalem, gdy slonce zaczelo wschodzic. Niesamowity widok. Taki specyficzny zapach, jak by swiezego lasu  lub swiezo skoszonej trawey. Az przyjemnie sie oddychalo. nigdy nie czulem tak  rzeskiego zapachu. Budzace sie z lewej strony slonce. Mgla nad ziemia. bagna wokol autostrady. Niesamowice bujna roslinnosc. U nas drzewo to drzweo. Pien, galezie i ma liscie. Tam te drzewa sa tak bujne , ze pnia nie widac a kolor zieleni jest tak pieknie naturalny. Nie mozna bylo wzroku od tego derwac.
Gdy widzialem pierwsza palme, to zrobilo to na mnie tak wielkie wrazenie, ze mi sie az lzy ze szczescia na oczy cisnely. To trzeba zobaczyc samemu. Ten zapach, poranna mgla i palma.
pare godzin pozniej zaczolem juz robic zdjecia, wczesniej zapomnialem ze mam aprat,. Podziwialem widok wokol.
7.08 rano, floryda
6.21.2009 7.08 Florida
7.26  przy mostach na drodze posadzone sa wszedzie palmy. To jedna z pierwszych jakie widzialem.
6.21.2009 7.26 Fort Drum, Florida
Mkne dalej autostrada  Floridas Tournpike, nazwa stad, ze na koncu florydy zakreca i wraca. Zakie zjazdy. Acha i od wyjechania z Illinois wszwedzie maksymalna predkosc dozwolona to 70 mil na godzine, u nas 55. Ile jechalem mozna sobie policzyc. :) Pusta droga dalo sie nadrobic troche z planowanych 25 godzin ubylo nam mimo postojow okolo 2,5
Jestem na florydzie !!!  To juz temat na kolejne dni postow i zdjec.
Prześlij komentarz